Powstał komin zwany też plecionką
Sporo przy nim roboty ale efekt super
Najpierw powstały 4 krótkie paski
Później jeden bardzo długi
A tak oto wyglądał na zakńczenie
Prawda że efekt super
a nosi sie wspaniale
i nieziemsko grzeje
i jest na sprzedaż
także jak ktoś chętny to zapraszam
niedziela, 1 grudnia 2013
poniedziałek, 30 września 2013
Trochę większy poniedziałek
Tytuł: Trochę większy poniedziałek
Autor: Katarzyna Grochola
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 20 czerwca 2013
liczba stron: 302
Niektórzy mówią, że powieści Katarzyny Grocholi to literatura dla
gospodyń domowych. Hmmm… No jeśli tak, to pewnie zaliczam się do
tego grona, choć pracuję, bo Grocholę wprost uwielbiam. Pisze lekko
i dowcipnie, po prostu od serca – uwielbiam Judytę i jej perypetie.
„Trochę większy poniedziałek” był dla mnie niesamowitym zaskoczeniem – nie spodziewałam się felietonów. Nie wiedziałam na początku, że jest w formie felietonu, bo pewnie bym tą książkę nie sięgnęła a szkoda by było. Bardzo mi się spodobała nie przy niej uczucia niedosytu.
Mamy zebranych mnóstwo felietonów, krótkich form pisanych przez autorkę w ciągu kilku lat jej życia. To tutaj możemy znaleźć nawiązania i pomysły wykorzystane w jej książkach, ciekawe, zabawne teksty doskonałego obserwatora otaczającego go świata i ludzi, których można spotkać w miejscach zupełnie zwyczajnych, mało interesujących, wydawałoby się, a jednak wartych zauważenia. w tym słynna scena z telefonami od rodziców pod hasłem „śpisz już ? dlaczego nie śpisz?”, czy też znane z opowieści o Judycie, konwersacje z Ulą, jej przyjaciółką. Mnie bawiły konwersacje damsko-męskie, gdzie wnioski nasuwały mi się same – jednak kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa.
„Trochę większy poniedziałek” był dla mnie niesamowitym zaskoczeniem – nie spodziewałam się felietonów. Nie wiedziałam na początku, że jest w formie felietonu, bo pewnie bym tą książkę nie sięgnęła a szkoda by było. Bardzo mi się spodobała nie przy niej uczucia niedosytu.
Mamy zebranych mnóstwo felietonów, krótkich form pisanych przez autorkę w ciągu kilku lat jej życia. To tutaj możemy znaleźć nawiązania i pomysły wykorzystane w jej książkach, ciekawe, zabawne teksty doskonałego obserwatora otaczającego go świata i ludzi, których można spotkać w miejscach zupełnie zwyczajnych, mało interesujących, wydawałoby się, a jednak wartych zauważenia. w tym słynna scena z telefonami od rodziców pod hasłem „śpisz już ? dlaczego nie śpisz?”, czy też znane z opowieści o Judycie, konwersacje z Ulą, jej przyjaciółką. Mnie bawiły konwersacje damsko-męskie, gdzie wnioski nasuwały mi się same – jednak kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa.
Wystarczy tylko zwracać uwagę, myśleć, zastanawiać się, czego
zazwyczaj nie robimy, zbyt zajęci, zbyt się spieszący, zbyt
sfrustrowani, zbyt nerwowi, zbyt spóźnieni. Nie przyglądamy się,
nie słuchamy, nie wiemy, jak piękny, bajecznie kolorowy może być
ten nasz świat, jeżeli tylko spojrzymy na niego z odpowiedniej
strony. Jak wiele wniosków moglibyśmy wyciągnąć, nie popełniać tych
samych wciąż od nowa błędów, gdybyśmy przystanęli choć na sekundę,
na chwilę i rozejrzeli się.
Na pewno poprawią Wam humor i wywołają uśmiech.
Katarzyna Grochola, swoje spostrzeżenia z otaczającego ją świata i ludzi, umieszcza w swoich książkach. Lubię po nie sięgać, bo są bardzo prawdziwe. Każdy z nas ma obok siebie taką Judytę czy Ulę – pozostaje kwestia, czy chcemy to zauważyć.
Książki Grocholi są ciepłe i sympatyczne w odbiorze – zawsze z przyjemnością po nie sięgam, a do niektórych często wracam.
Katarzyna Grochola, swoje spostrzeżenia z otaczającego ją świata i ludzi, umieszcza w swoich książkach. Lubię po nie sięgać, bo są bardzo prawdziwe. Każdy z nas ma obok siebie taką Judytę czy Ulę – pozostaje kwestia, czy chcemy to zauważyć.
Książki Grocholi są ciepłe i sympatyczne w odbiorze – zawsze z przyjemnością po nie sięgam, a do niektórych często wracam.
"Trochę większy poniedziałek" polecam całym sercem, ponieważ jest ciepła, szczera, sympatyczna i oczywiście to... GROCHOLA!
Moim zdaniem jest to najlepsza rekomendacja i nie trzeba wiecej
tutaj nic dodawać.
niedziela, 29 września 2013
Kokarda krok po kroku
Witam
Widziałam w sklepach takie kokardy, ale ze cena sporo spróbowałam swoich sił i chyba mi się udało
I instrukcja wykonania krok po kroku
Wycinamy dwa koła takiej samej wielkości
ja odrysowałam talerzyki do cista
Zszywamy je razem na lewej stronie
Zostawiamy kawałek by wykręcić je na prawą stroną
Po środku zwijamy w harmonijkę
Z kawałka materiału zszywamy po środku
I tak oto powstała kokardka do gumki
Tutaj obszyłam paskiem materiału dodatkowo gumkę ;)
Widziałam w sklepach takie kokardy, ale ze cena sporo spróbowałam swoich sił i chyba mi się udało
I instrukcja wykonania krok po kroku
Wycinamy dwa koła takiej samej wielkości
ja odrysowałam talerzyki do cista
Zszywamy je razem na lewej stronie
Zostawiamy kawałek by wykręcić je na prawą stroną
Po środku zwijamy w harmonijkę
Z kawałka materiału zszywamy po środku
I tak oto powstała kokardka do gumki
Tutaj obszyłam paskiem materiału dodatkowo gumkę ;)
piątek, 12 lipca 2013
Hot Dog inaczej
Syn nie jest niejadkiem ale lubię mu urozmaicać posiłki
I tak powstał o to HOT DOG ten akurat jest ulepiony przez samego syna
A ciasto jest dos proste do przygotowania
Zaczyn z drożdży
1/4 kostki drożdży
20ml wody
80ml mleka
szczypta cukru
mleko z wodą delikatnie podgrzać wsypać cukier pokruszyć drożdże i czekać aż urosną
Ciasto
1 i pół szklanki mąki
łyżka oleju
szczypta soli
Wsypać wszystko do miski
Jak drożdże urosną wlać je do mąki z olejem i solą wyrabiać ciasto jest bardzo delikatne w dotyku super się je wyrabia, odstawić na trochę do wyrośnięcia
Z tej porcji powstaną dwa takie hot dogi
Ciasto dzielimy na pół
Dzielimy je jeszcze na pół jedną z połówek rozwałkowujemy na prostokąt tak by nam się parówka zmieściła, zawijamy parówkę. Druga część dzielimy na 3 większe i jedną mniejszą na ogonek
Z jedną większą rozwałkowywujemy cienko kładziemy na cieście z parówką będą to uszy
A dwa większe części formujemy na walce i podkładamy pod ciasto z parówką będą to nogi
no i doczepiamy ogonek można jeszcze dorobić dwie malutkie kuleczki na oczy
Tadam
Smacznego
I tak powstał o to HOT DOG ten akurat jest ulepiony przez samego syna
A ciasto jest dos proste do przygotowania
Zaczyn z drożdży
1/4 kostki drożdży
20ml wody
80ml mleka
szczypta cukru
mleko z wodą delikatnie podgrzać wsypać cukier pokruszyć drożdże i czekać aż urosną
Ciasto
1 i pół szklanki mąki
łyżka oleju
szczypta soli
Wsypać wszystko do miski
Jak drożdże urosną wlać je do mąki z olejem i solą wyrabiać ciasto jest bardzo delikatne w dotyku super się je wyrabia, odstawić na trochę do wyrośnięcia
Z tej porcji powstaną dwa takie hot dogi
Ciasto dzielimy na pół
Dzielimy je jeszcze na pół jedną z połówek rozwałkowujemy na prostokąt tak by nam się parówka zmieściła, zawijamy parówkę. Druga część dzielimy na 3 większe i jedną mniejszą na ogonek
Z jedną większą rozwałkowywujemy cienko kładziemy na cieście z parówką będą to uszy
A dwa większe części formujemy na walce i podkładamy pod ciasto z parówką będą to nogi
no i doczepiamy ogonek można jeszcze dorobić dwie malutkie kuleczki na oczy
Tadam
Oczywiście polewamy katchupem
środa, 3 lipca 2013
Kiedy byłeś mój
Tytuł: Kiedy byłeś mój
Autor: Rebecca Serle
tytuł oryginału: When You were Mine
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
liczba stron: 320
Któż nie zna historię Romea i Julii, kochanków skazanych na potępienie? Ale czy ktoś pamięta Rosaline, kuzynkę Julii, a zarazem pierwszą miłość Romea. To z nią Romeo pragnął spotkać się na przyjęciu u Kapulettich i to właśnie wtedy na scenie pojawiła się Julia. Dla jednych rozpoczął się romans, dla innych - Rosaline - zaczęła się tragedia.
Nieprawda. Julia nie była słodką, niewinną dziewczyną, rozdartą wewnętrznie wyrokiem przeznaczenia. Doskonale wiedziała, co robi. Kłopot w tym, że Szekspir nie miał o tym pojęcia - amerykańska pisarka Rebecca Serle proponuje inną wersję losów kochanków. Jej powieść to trawestacja dramatu Williama Szekspira. Porzucona kobieta przedstawia w niej swoją wersję wydarzeń.
Historia zakochanych zostaje przeniesiona do czasów współczesnych. Rosaline i Rob, bohaterowie powieści "Kiedy byłeś mój", to typowi nastolatkowie, którzy uczą się razem w szkole średniej na Zachodnim Wybrzeżu USA. Od zawsze łączy ich przyjaźń, która z czasem przeradza się w znacznie głębsze uczucie. Gdy dochodzi między nimi do pierwszego pocałunku, do miasta wprowadza się Juliet - kuzynka Rosaline, jej dawna przyjaciółka, która teraz staje się jej wrogiem. Robi wszystko, żeby zbliżyć się do Roba. Jest piękna i szalona... Gdy grozi samobójstwem, Rosaline zaczyna się martwić nie tylko o serce Roba, ale też o jego życie.
źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013
"Kiedy byłeś mój" jest debiutancką powieścią Rebeccy Serle, zgrabnie napisaną, przyjemną i lekką w odbiorze książką, skierowaną głównie do nastolatek, które z pewnością będą zadowolone, że mogą poznać współczesną wersję ciężkiego bądź co bądź językowo dramatu Szekspira. Wiele osób zachwyca się historią "Romeo i Julii", ale mało kto zastanawiał sie nad tym, czy była to ich pierwsza miłość czy niekoniecznie. Akcja jest wartka i przemyslana, a prosty jezyk sprawia, ze wręcz ciężko sie od niej oderwać. Pomysł ciekawy - zaintrygowało mnie w opisie ksiażki, że jest powiązana z powieścią "Romeo i Julia", choć po przeczytaniu mogę stwierdzic ze nei zachwycila mnie aż tak jak miałam nadzieję. Mimo wszystko jest dobra i warto ja przeczytać. ale nie nastawiajcie sie na zbyt wiele ;)
środa, 26 czerwca 2013
Prezenty prezenty
Oto co dostałam do czytania
Kolejna porcja recenzji już niebawem ;)
Dziękuję oczywiście za wspaniałe prezenty
Kolejna porcja recenzji już niebawem ;)
Dziękuję oczywiście za wspaniałe prezenty
niedziela, 23 czerwca 2013
Decoupage
Moje pierwsze dzieło w nowej technice
Nie jest może najlepsze, ale w miarę wygląda
Stwierdzam, że jednak jest to trudna technika
Imam teraz wielki szacunek do ludzi, którzy się tym zajmują i wychodzą im naprawdę piękne dzieła
Nie jest może najlepsze, ale w miarę wygląda
Stwierdzam, że jednak jest to trudna technika
Imam teraz wielki szacunek do ludzi, którzy się tym zajmują i wychodzą im naprawdę piękne dzieła
niedziela, 26 maja 2013
Poduszkowiec
Jakiś czas temu stworzyliśmy sobie zabawkę - poduszkowiec
Jedyna wada ze lata nad ślizgą powierzcnią płytkami lub szkłem
Dobrze że mam troche podłogi z płytek wiec zabawy było co nie miara
Prosty do zrobienia wystarczy płyta CD nakrętka od butelki po płynie do mycia naczyń, balon i klej
A oto nasz poduszkowiec
Zamykamy korek
Nadmuchujemy balon
Zakładamy na korek
Korek otwieramy
I nasz poduszkowiec rusza w podróż
Jedyna wada ze lata nad ślizgą powierzcnią płytkami lub szkłem
Dobrze że mam troche podłogi z płytek wiec zabawy było co nie miara
Prosty do zrobienia wystarczy płyta CD nakrętka od butelki po płynie do mycia naczyń, balon i klej
A oto nasz poduszkowiec
Zamykamy korek
Nadmuchujemy balon
Zakładamy na korek
Korek otwieramy
I nasz poduszkowiec rusza w podróż
sobota, 27 kwietnia 2013
Szaliczek z warkoczem
Witam
I oto udowadniam ze druty nie są straszne. Moja pierwsza robótka na drutach. Szaliczek z warkoczem
wzór z tej strony

- z prawej strony oczka prawe, z lewej strony oczka lewe
- z prawej strony oczka lewe, z lewej strony oczka prawe
- 3 oczka przełożyć na zapasowy drut z tyłu robótki, 3 oczka prawe, 3 oczka prawe z zapasowego drutu
- 3 oczka prawe przełożyć na zapasowy drut z przodu robótki, 3 oczka prawe, 3 oczka prawe z zapasowego drutu.
I oto udowadniam ze druty nie są straszne. Moja pierwsza robótka na drutach. Szaliczek z warkoczem
wzór z tej strony
DROPS Neck warmer
Szaliczek z Dropsa/Szyjogrzej
Materiał: Drops Alpaca, 50g/166m, podwójną nitką, druty na żyłce 4mm, 19 oczek i 25 rzędów dżersejem = 10 x 10cm.
Oczka brzegowe przerabiamy z każdej strony na prawo.
Dodawanie
oczek: oczka dodajemy jako narzut za oczkiem brzegowym na początku
rzędu lub przed oczkiem brzegowym na końcu rzędu, w następnym rzędzie
czyli z lewej strony narzut przerabiamy od tyłu, żeby nie powstała
dziurka.
Odejmowanie oczek: robimy 2 oczka razem za oczkiem brzegowym lub przed oczkiem brzegowym na końcu rzędu.
Na
druty 4mm, podwójną nitką nabieramy 15 oczek, robimy 2 rzędy francuskim
wzorem. Następnie robimy zgodnie ze schematem M.1 (= 13 oczek) i po
jednym oczku brzegowym z każdej strony. Jednocześnie dodajemy z każdej
strony po 1 oczku w co 2-gim rzędzie, 6razy = 27 oczek. Dodane oczka
przerabiamy z prawej strony jako lewe, czyli 1prawe (jako brzegowe),
teraz lewe, teraz warkocz zgodnie ze schematem M.1), oczka lewe i 1
prawe. Na wysokości 65 cm zaczynamy spuszczać po 1 oczku z każdej strony
w co 2-gim rzędzie, 6 razy =15oczek, robimy 2 rzędy wzorem francuskim i
zamykamy oczka.
Nabieramy
wzdłuż szaliczka jakieś 342 - 366 oczek (ilość podzielna przez 3). Ja
nabierałam oczka w każdym rzędzie. Robimy 1 okrążenie oczka lewe i 1
okrążenie oczka prawe. Następnie robimy ściągacz 2 oczka prawe, 1 lewe.
Na wysokości 2 cm w co drugim lewym oczku zrobimy 2 lewe (2p, 2le, 2p,
1le...). Na wysokości 3 cm w pozostałych lewych oczkach zrobimy 2 lewe
(= ściągacz 2p, 2le, 2p, 2le). Na wysokości 5 cm w każdej grupie oczek
lewych wyrobimy jeszcze 1 lewe i będzie ściągacz 2prawe, 3lewe. W
następnym okrążeniu luźno zakończymy wszystkie oczka. Zrobić kwiatek na
szydełku z jakimś zapięciem.
środa, 17 kwietnia 2013
Artystka wędrowna Monika Szwaja
Autor: Monika Szwaja
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania:
2005
liczba stron: 309
Lubię Szwaję i sięgnęłam po kolejną pozycję z jej tekstów. Nie rozczarowała mnie rewelacyjna lekkość pióra, ale też całokształt nie rzucił specjalnie na kolana. Fabuła przewidywalna, bohaterowie barwni, formuła poprawna
Ot, pospolity przykład mało ambitnej literatury kobiecej, tzw. odmóżdżacz :) Zamiast standardowej formy dialogu autorka wprowadziła formę wymiany e-maili pomiędzy bohaterami, co zbytnio mi nie odpowiada. Niestety historia momentami wydaje się być takim "pitu pitu" o niczym, nie doszukałam się ani jednego zaskakującego momentu, co nie znaczy, że była nudna. Po prostu przyjemna w czytaniu, trzymająca emocje czytelnika na jednym poziomie. Wiązałam pewne nadzieje z zakończeniem, ale niestety okazało się tak banalne, że nawet nie brałam takowego pod uwagę...
Taka do poczytania jak nie ma nic lepszego pod ręką.
niedziela, 14 kwietnia 2013
Fotel bujany do domku dla dzieci
Kolejny przedmiot do wyposażenia do domku dla dzieci
a oto kjak powstawał
Najpierw wykruj poszczególnych elementów z papieru
Później rozrysowanie go na kartonie
Wycięcie i poskładanie
No i na końcu obklejenie serwetkami z klejem ( jedna miarka mąki i 3 miarki wody) oraz pomalowanie
a oto kjak powstawał
Najpierw wykruj poszczególnych elementów z papieru
Później rozrysowanie go na kartonie
Wycięcie i poskładanie
No i na końcu obklejenie serwetkami z klejem ( jedna miarka mąki i 3 miarki wody) oraz pomalowanie
Powstały także dwie kanapy - sposób prostszy
Przecięcie pudełka po margarynie na pół przyklejenie nóg - nakrętki od napoii.
Obklejenie taśmą papierową by serwetki się trzymały i pokolorowanie
sobota, 13 kwietnia 2013
Dot. posta Pisankowo
Chciałam się pochwalić syn zajął pierwsze miejsce swoją włóczkową pisanką
Oto prace które były na konkursie
A i pisanka która mi się spodobała a zwłaszcza pomysł na nią
też zajęła pierwsze miejsce w kategorii dla dorosłych
Oto prace które były na konkursie
A i pisanka która mi się spodobała a zwłaszcza pomysł na nią
też zajęła pierwsze miejsce w kategorii dla dorosłych
Subskrybuj:
Posty (Atom)